19 niedziela zwykła, rok A

Grupa docelowa: Dorośli Rodzaj nauki: Homilia Tagi: 1 Krl 19, 19 niedziela zwykła, Burza na Jeziorze, Mt 14, rok A, Rz 9, Wiara Piotra, Wyznanie Piotra

HOMILIA 1

1. Burzowa atmosfera panuje w dzisiejszych czytaniach. Burzę i wichurę przeżywa prorok Eliasz na górze Horeb, Burza zaskakuje uczniów na Jeziorze Galilejskim.

2. Najciekawsza jest jednak trzecia burza opisana w Liście do Rzymian. Oto bowiem po cudownym 8 rozdziale przychodzi dramatyczne wołanie, grzmot. Chwilę wcześniej – nic nas nie zdoła odłączyć od Boga. A jednak…

3. Naród Izraela – najlepiej przygotowany, aby w Jezusie rozpoznać Zbawiciela, nie rozpoznaje Go. Lud miał wszystko: synostwo, chwałę, Przymierze, Prawo, kult, obietnice. Uwierzyli nieliczni – stąd dramatyczna chęć „bycia odłączonym” dla dobra ludu.

4. Możemy się postawić na miejscu Eliasza – po burzy i tragedii przychodzi cisza – pytamy Boga o sens tego, co się stało. A czasem po prostu trwamy w ciszy.

5. Możemy się postawić na miejscu Piotra, gdy ufając jezusowi zaczniemy wątpić z jakiegoś powodu – mając Go na wyciagnięcie ręki.

6. Buntem i dramatem jest fakt, że i nam niczego nie brakuje, aby w Jezusie rozpoznać i wyznać Go jako Pana i Zbawiciela.

7. Boże przychodzący w ciszy i burzy życiowych sytuacji – otwieraj nasze oczy na twoją obecność i bliskość.

Wiktorówki, 19 niedziela zwykła, rok A, 9 sierpnia 2020, 1 Krl 19, 9a.11-13a; Ps 85; Rz 9, 1-5; Mt 14, 22-33

LEKTURA DODATKOWA

Co wynika z faktu, że Jezus chodzi po wodzie? Czy nie jest to przypadkiem taka „zabawa” nadzwyczajną mocą? Uzdrowienia, rozmnożenie chleba, uciszenie burzy, pieniążek w pyszczku ryby na podatek świątynny są to cuda, które niosą konkretną użyteczność. Ale czemu ma służyć chodzenie po wodzie? Przecież modląc się zazwyczaj prosimy o zdrowie czy też o środki na życia albo o pojednanie i przebaczenie, których po ludzku nie możemy osiągnąć. Kto się modli o moc chodzenia po wodzie? Czemu miałoby to służyć? Wiemy, że wydarzenie to jest interpretowane jako znak chodzenia po wodach śmierci, panowania nad rzeczywistością, która bez wiary niszczy. Ale z drugiej strony inicjacja chrześcijańska to zanurzenie w śmierć, aby powstać do życia, to zbawcza kąpiel w wodach, które uśmiercają starego człowieka, aby nowy mógł powstać do życia, wychodząc z wód śmierci.

Jezus nie „konsumuje” cudu rozmnożenia chleba, nie wykorzystuje go dla budowania swej popularności wśród ludu, lecz natychmiast odchodzi aby się modlić, a uczniów odsyła na drugi brzeg, w drogę ku życiu wiecznemu. On nie zatrzymuje się na sukcesie, na chwilowym zaspokojeniu potrzeb i na natychmiastowej popularności. Także swoim uczniom na to nie pozwala. Modląc się szuka komunii z Ojcem. Swoim uczniom także poleca opuszczenie miejsca niedawnego „sukcesu”. Natychmiast przeprowadza ich w inną rzeczywistość. Doświadczenie nocy i zmagania z przeciwnymi wiatrami ukazuje kontekst naszego życia, w które Jezus pragnie wkroczyć. Nie jesteśmy skazani na samotną walkę. Jezus kroczący po wodzie jest Panem nad całą rzeczywistością. Ale bez wiary i zaufanie Mu nie możemy doświadczyć Jego mocy.

Ale nie chodzenie po wodzie stanowi istotę rozważanego znaku, ale moc Jezusowego słowa, która pozwala Piotrowi kroczyć po wodzie. Na słowo Jezusa możliwe jest nawet chodzenie po wodzie. Ale celem jest takie kroczenie, które przybliża do Jezusa. Nie jest to cud służący budzeniu sensacji, typu „patrzcie, co ja potrafię”. Cudowne kroczenie po wodzie jest znakiem tego, co niemożliwe dla człowieka. Nikt z nas nie potrafi o własnych siłach zbliżyć się do Boga, być z Nim w komunii. Chodzenie po wodzie wpisuje się w dalszy ciąg cudownego rozmnożenia chleba, znaku Eucharystii, najgłębszej, dostępnej człowiekowi komunii. Prośba Piotra „każ mi przyjść do siebie” wyraża prawdę naszej ograniczonej egzystencji. Nie możemy, nie potrafimy zbliżyć się do Boga, jeśli to On Sam nas nie pociągnie do Siebie.

Piotr znajduje rozwiązanie na sytuację strachu, który paraliżuje uczniów. Strachu zrodzonego z wizji Jezusa, nieoczekiwanej, cudownej oraz strachu zrodzonego z przeciwnych wiatrów, miotania ziemskimi siłami. Strach przed Bogiem, który domaga się całkowitego daru, który nie akceptuje połowiczności oraz strach przed światem, w którym zagraża bieda, odrzucenie, samotność, choroby, przeciwności, etc. Rozwiązanie Piotra jest fundamentalne. Iść do Jezusa, stanąć w obliczu niemożliwego i prosić Boga, aby zechciał uczynić niemożliwe. To nie my swoimi siłami zbliżamy się do Boga, ale to On nas wzywa. On pragnie naszej bliskości. On pozwala nam chodzić po wodzie. Ale nie możemy spoglądać na wiatry tego świata ani na nasze siły. Tylko patrząc na Jezusa możemy się do Niego zbliżać.

Każdemu z nas Jezus mówi to samo „Przyjdź!” W obliczu naszych obaw o życie, o powodzenie, o zdrowie, o zabezpieczenia. W obliczu buntów zrodzonych z przekonania, że Bóg chce od nas zbyt wiele, że wkracza w te dziedziny życia, które chcielibyśmy sami regulować. W obliczu naszych smutków i niepokojów Jezus ma nieustannie tę samą odpowiedź: „Przyjdź po wodzie do mnie, tylko nie patrz na siebie, na swoje ograniczenia, na otoczenie, które wydaje się wrogie. Patrz na mnie! Przyjdź do mnie!” Odpowiedź na wezwanie Pana nie tylko sprawia, że doświadczamy rzeczy niemożliwych. Ona pozwala doświadczyć, że Bóg przychodzi mi z pomocą tam, gdzie mojej wiary nie dostaje, gdzie są moje wątpliwości i słabości. W konsekwencji doświadczamy, że Jezus „wsiada do naszej łodzi”. Miejsce naszego zmagania i strachu napełnia swoją obecnością, wprowadza prawdziwą ciszę w nasze serca. Jest przy mnie i dla mnie.

Źródło tekstu: Ks. Maciej Warowny, Francja, sfd.kuria.lublin.pl. Dostęp: lipiec 2024.

Tekst 2

Jezus przyszedł do swoich uczniów po prostu po to, żeby wyratować ich z burzy morskiej. Przy okazji dał nam sygnał, że Jego miłość do nas jest naprawdę wszechmocna i nie ograniczają jej nawet prawa przyrody. On może i chce przyjść z pomocą każdemu z nas zawsze, również w sytuacjach po ludzku beznadziejnych.
Jednak w chodzeniu Pana Jezusa po morzu jest jeszcze ogromnie ważny wymiar symboliczny.

Wody stojące symbolizują w Starym Testamencie śmierć, tak jak wody płynące są symbolem życia. Wodami śmierci były na przykład wody potopu. W czasach Noego ludzie zalali ziemię swoimi grzechami i prawie wszyscy się w tych swoich grzechach potopili. Wody potopu tylko ujawniły tę śmierć, jaką ci ludzie już przedtem na siebie sprowadzili.

Wodami śmierci, przed którymi Bóg ocalił swój lud, były również wody Morza Czerwonego. Do wód śmierci został wrzucony prorok Jonasz. Żeby zaś ta symbolika śmierci jeszcze bardziej się uwyraźniła, czytamy w Księdze Jonasza, że prorok został nie tylko wrzucony do wody, ale jeszcze połknięty przez jakiegoś potwora morskiego. Okazuje się jednak – i to jest główne przesłanie opowieści o wrzuceniu Jonasza do wód śmierci – że nie ma takiej opresji, z której Bóg nie mógłby nas wybawić.

Symboliczne przesłanie wynikające ze sceny chodzenia Jezusa po wodach śmierci jest jeszcze głębsze. Jest to jakby prorocza zapowiedź tego, co się miało stać na Kalwarii. Oto sam Syn Boży przyszedł na ziemię, którą myśmy zalali naszymi grzechami. Po ludzku rzecz biorąc, było rzeczą niemożliwą, żeby ktokolwiek mógł uchronić się od śmierci grzechu: grzech zalewa bowiem całą ziemię. Uchronić się od śmierci grzechu było tak samo niemożliwe, jak to, żeby człowiek chodził po wodzie.

Okazało się jednak, że Syn Boży nie tylko nie utonął w ludzkich grzechach, ale przeszedł przez te wody grzechu suchą stopą. Nawet podczas tego potwornego ataku, jakie siły zła podjęły przeciwko Niemu na Kalwarii, Jezus pozostał sobą, pozostał wypełniony całoosobową i najczystszą miłością do swojego Ojca i do wszystkich ludzi, nawet do swoich morderców.

Co więcej, Syn Boży przyszedł na naszą ziemię właśnie po to, żeby nas wszystkich uwolnić od wód śmierci, a nawet uzdolnić do przejścia przez nie suchą stopą. Taki jest sens epizodu związanego z Piotrem. Jeśli ktoś jest blisko Pana Jezusa, to choćby znalazł się w samym środku jakiejś burzy zła, nie zginie w niej, lecz ocali swoją duszę. A jeśli nawet w jakiejś chwili ogarnie nas zwątpienie i zaczniemy tonąć, trzeba tylko z wiarą wołać: „Panie, ratuj!”, a zostaniemy ocaleni.

Wielka to pociecha dla nas grzeszników, że nawet jeśli czasem nasza słabość okaże się większa niż nasza wiara – Jezus nawet wtedy nami nie gardzi, lecz chce nam podać rękę i nas ocalić. Bylebyśmy tylko starali się być blisko Niego.

Źródło tekstu: teologiapolityczna.pl, dostęp: lipiec 2023.