Jak się modlić, aby na pewno być wysłuchanym?

Grupa docelowa: Dorośli Rodzaj nauki: Lektura Tagi: Modlitwa, Modlitwa wysłuchana, Salij

Czy są takie modlitwy, żeby człowiek miał pewność, że Pan Bóg go wysłucha? Jak się modlić, aby na pewno być wysłuchanym? Chodzi mi o sprawy o wyjątkowej ważności, naprawdę nie o wygraną w totolotka. Na przykład, kiedy rodzone dziecko może umrzeć, jak się modlić, żeby Pan Bóg na pewno wysłuchał?

To jest jedno z tych pytań, na które zupełnie inaczej odpowiada się umysłem, inaczej sercem. Nie dlatego, że są jakieś dwie prawdy, z których jedną poznajemy umysłem, a drugą sercem. Prawda poznawana na te dwa sposoby jest ta sama, oba zaś sposoby jej poznawania wzajemnie się warunkują i uzupełniają. Zresztą przypatrzmy się temu konkretnemu pytaniu, które Pani stawia.

Zacznijmy od strony teoretycznej, od spojrzenia umysłem. Proszę wybaczyć ostrość sformułowań. Nie będę powściągał pióra, bo jestem głęboko przekonany, że to się do Pani nie odnosi. Otóż trzeba chyba być człowiekiem bezbożnym, któremu wiara pomyliła się z magią, ażeby szukać takiej modlitwy, która daje stuprocentową gwarancję, że na pewno otrzymam to, o co proszę.

Duszą modlitwy jest przecież postawa dziecka, które kocha, a przynajmniej pragnie kochać swojego Stwórcę. Ten zaś, kto kocha, wierzy temu, kogo kocha. Otóż jest wiele powodów, ażeby Bogu wierzyć nieskończenie bardziej niż komukolwiek spośród tych, których kochamy, ażeby Mu wierzyć również wówczas, kiedy On sprawia wrażenie, jakby w ogóle nie słyszał naszych żarliwych modlitw albo jakby w ogóle Mu nie zależało na naszym dobru.

Wyliczmy te powody: jeżeli w wierze widzimy, kim jest Bóg, nie możemy mieć wątpliwości, że Jemu niewyobrażalnie bardziej niż nam samym zależy na naszym dobru. On każdemu stworzeniu życzy dobra niewyobrażalnie bardziej, niż ono samo sobie. Dodajmy, że Bóg moje i nasze dobro widzi całościowo i ostatecznie, a nie tylko w wymiarze doczesnym — i co więcej, widzi je absolutnie nieomylnie.

Toteż Bóg zasługuje na to, żeby Mu wierzyć również wówczas, kiedy z czysto ludzkiego punktu widzenia mogłoby się wydawać, że w ogóle nie przejmuje się moimi żarliwymi prośbami i obojętny Mu jest los mojego rodzonego dziecka, o którego ocalenie tak serdecznie błagam.

Przykład takiego godnego podziwu zawierzenia Bogu — niezależnie od tego, czy On zechce nas ocalić — dali trzej młodzi wyznawcy Boga z Księgi Daniela. Przymuszani pod groźbą śmierci do kultu bałwochwalczego tak odpowiedzieli bezbożnemu królowi:

Jeżeli nasz Bóg, któremu służymy, zechce nas wybawić z rozpalonego pieca, może nas wyratować z twej ręki, królu! Jeśli zaś nie, wiedz, królu, że nie będziemy czcić twego boga ani oddawać pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłeś (Dn 3,17n).

Z kolei dzielna Judyta — w momencie, kiedy się zorientowała, że w błaganiach o ocalenie, które zanosili do Boga jej rodacy, pojawiły się akcenty przymuszania Boga do tego, żeby ich wysłuchał — stanowczo przywołuje ich do porządku. Warto przytoczyć większy fragment tego niezwykłego tekstu:

Kim wy właściwie jesteście, żeście wystawiali na próbę w dniu dzisiejszym Boga i postawili siebie ponad Boga między synami ludzkimi? Wy teraz doświadczacie Wszechmogącego Pana i dlatego nigdy nic nie zrozumiecie. Nie zbadacie głębokości serca ludzkiego ani nie przenikniecie myśli jego rozumu; jak więc wybadacie Boga, który wszystko to stworzył, jak poznacie Jego myśli i pojmiecie Jego zamiary? Przenigdy, bracia, nie drażnijcie Pana Boga naszego! Gdyby nawet nie zechciał nam pomóc w tych pięciu dniach, to ma On moc obronić nas w tych dniach, w których zechce, albo zgubić nas na oczach naszych wrogów. Wy zaś nie wymuszajcie zarządzeń od Pana Boga naszego, ponieważ nie można uzyskać nic od Boga pogróżkami jak od człowieka ani Nim rozporządzić jak synem ludzkim. Oczekując od Niego wybawienia, wzywajmy pomocy dla nas od Niego, a On wysłucha naszego głosu, jeżeli Mu się spodoba (Jdt 8,12–17).

Proszę zauważyć, że skupiam się wyłącznie na podkreślaniu tego, że nasze modlitwy powinniśmy zanosić w postawie całkowitego zawierzenia Bogu, z góry aprobując tryb warunkowy ich skuteczności: że „On wysłucha naszego głosu, jeżeli Mu się spodoba”. Zatem pomijam ogromny temat, czego możemy i powinniśmy pilnować, ażeby nasze prośby zanoszone do Boga były prawdziwą modlitwą (por. np. 1 Krl 3,5–14; Iz 1,15; Mk 11,25; Łk 18,1–8; Jk 4,3). Pomijam ponadto — tak dobrze znany nam, chrześcijanom, z codziennego doświadczenia wiary — wielki temat naocznej skuteczności ogromnej większości naszych modlitw.

Na koniec tej części listu zwrócę uwagę na to, że autentyczna modlitwa zawsze jest skuteczna, nawet jeżeli nie otrzymujemy konkretnie tego, o co prosimy. Bo jeżeli jest autentyczna, to na pewno bardziej przybliża nas do Boga. Ponadto Pan Bóg lubi nas wysłuchiwać w taki sposób, że daje nam więcej, niż Go prosimy, zarazem nie dając tego, o co prosimy. Trochę podobnie jak apostoł Piotr nie dał jałmużny żebrakowi, który go o nią prosił, ale dał mu coś, o czym żebrak nawet nie marzył, że mógłby go o to prosić (por. Dz 3,1–10).

Modlitwa samego nawet Chrystusa Pana może się nam wydawać niewysłuchana.

Z głośnym wołaniem i płaczem — mówi o Jego modlitwie autor Listu do Hebrajczyków — za dni ciała swego zanosił On gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości (Hbr 5,7).

Wsłuchując się w powyższe zdanie, możemy zaskoczeni pytać: o czym autor tych słów mówi, skoro Pan Jezus nie tylko że nie został wybawiony od śmierci, ale zadano Mu śmierć najokrutniejszą z okrutnych?

A przecież w zdaniu tym wyrażono wielką prawdę. Owszem, Syn Boży został ukrzyżowany i zabity. Jednak śmierć Go nie pokonała, to On ją pokonał! Został On wybawiony od śmierci nie tylko w tym sensie, że zmartwychwstał, ale ponadto w tym sensie, że właśnie dzięki swej śmierci ma moc obdarzać życiem wiecznym wszystkich, którzy chcą do Niego należeć. Zatem wysłuchał jednak Przedwieczny Ojciec swojego Syna, kiedy Go błagał o wybawienie od śmierci.

Mniej więcej w tym duchu odpowiada na pytania dotyczące skuteczności naszych modlitw oświecony wiarą umysł. Zarazem przecież serce podpowiada nam, że w sytuacjach szczególnie ważnych wolno nam w naszej modlitwie znacznie więcej. Wolno nam wówczas nawet „walczyć” z Bogiem, tak jak walczył z Nim Jakub, przez całą noc, która poprzedzała jego bardzo trudne spotkanie z Ezawem (Rdz 32,25–31), i tak jak walczył z Nim Mojżesz, w czarnej godzinie odstępstwa, kiedy lud oddawał się kultowi złotego cielca (Wj 32,9–14).

Bóg wręcz czeka na taką modlitwę — jeżeli tylko w walce zachowane będą reguły prawdy, o których zapomnieli modlący się, których upomniała dzielna Judyta, tzn. jeżeli modląc się, pamiętamy o tym, że On jest Bogiem, a my Jego stworzeniami. W Księdze Ezechiela znajduje się nawet skarga Boga, że nie może doczekać się takiego „wojownika”, który przeszkodzi Mu karać grzeszników: „szukałem wśród nich męża, który by wystawił mur i stanął w wyłomie przede Mną, by bronił tej ziemi i przeszkodził Mi w jej niszczeniu, a nie znalazłem takiego” (Ez 22,30).

„Chcę bowiem, abyście wiedzieli, jak wielką walkę toczę o was” (Kol 2,1) — wyznaje apostoł Paweł Kolosanom. Pod koniec zaś tego samego listu pisze: „Pozdrawia was rodak wasz Epafras, sługa Chrystusa Jezusa zawsze walczący za was w modlitwach o to, abyście stali mocno, doskonali w pełnieniu każdej woli Bożej” (Kol 4,12).

Toteż Katechizm Kościoła Katolickiego zastanawiająco często przypomina nam, że autentyczna modlitwa przyjmuje niekiedy postać walki:

Nowotestamentowe słownictwo wyrażające błaganie jest bogate w odcienie znaczeniowe i oznacza: prosić, żalić się, wołać natarczywie, wzywać, podnosić głos, krzyczeć, a nawet „walczyć w modlitwie”. Najbardziej jednak zwyczajną formą błagania, ponieważ najbardziej spontaniczną, jest prośba (KKK 2629; por. 2573, 2584, 2725).

Tak, modlitwa może się przemienić nawet w „walkę” z Bogiem, byleby tylko była to „walka wiary, pełna ufności w wierność Boga i pewna zwycięstwa obiecanego wytrwałości” (KKK 2592).

Jacek Salij OP

 

http://mateusz.pl/wdrodze/nr383/11-wdr.htm