30 grudnia. Świat u św. Jana

Grupa docelowa: Dorośli Rodzaj nauki: Homilia Tagi: 1 J 2, Łk 2, Pożądliwości, Ps 96, Św. Jan Apostoł, Świat u św. Jana

HOMILIA 1

1. W pismach św. Jana pojęcia „świat” nie rozumiemy jako coś, co nas otacza, istnieje stworzone, lecz rozumiemy jako przestrzeń, która zagraża człowiekowi pod względem moralnym.

2. Świat nie jest zły, ale po grzechu pierworodnym stał się obszarem, w którym działa pożądliwość na 3 sposoby.

3. Taki świat przeminie na szczęście. Zostaną ci, którzy spełniają w nim wolę Bożą.

4. Sposobem postępowania godnym chrześcijanina nie jest jakieś potępienie świata, ale przenikanie jego przestrzeni wiarą w Chrystusa.

5. Dlatego z wiarą śpiewamy dzisiaj: „Niebo i ziemia niechaj się radują”.

Radonie, 30 grudnia 2021, 1 J 2, 12-17; Ps 96; Łk 2, 36-40

HOMILIA 2

1. Nie drżyj ziemio cała przed obliczem Pana. Nie musisz! Daj pokój, bo Anna przychodzi, aby wysławiać Boga!

Radonie, 30 grudnia 2023, 1 J 2, 12-17; Ps 96; Łk 2, 36-40

LEKTURA DODATKOWA

Napisałem do was, dzieci, że znacie Ojca; napisałem do was, ojcowie, że poznaliście Tego, który jest od początku; napisałem do was, młodzi, że jesteście mocni i że nauka Boża trwa w was, i że zwyciężyliście Złego” (1 J 2, 13-14).

Bóg ma słowo dla każdego: dla dziecka, dla młodego i dla dorosłego. Można powiedzieć lepiej: Bóg jest Słowem dla każdego. W Jezusie odwieczne Słowo Boga stało się dzieckiem wśród dzieci, młodym wśród młodych, dorosłym wśród dorosłych (to jedna z pięknych myśli św. Ireneusza z Lyonu, przypomniana na Synodzie Biskupów nt. Młodych).

Jakie jest słowo dla dzieci? Że odpuszczone są im grzechy. Czy to nie powinno być słowo dla ojców? Wszak grzechy są w o wiele większym stopniu ich ciężarem. To my, dorośli, zdążyliśmy się już „zestarzeć w swoich grzechach”. Jakie grzechy mogą być odpuszczone dzieciom? Jedyna sensowna odpowiedź brzmi: przyszłe…

Źródło: Tygodnik Powszechny, 2019.

Znaczące jest to, że tych dwoje, którzy rozpoznali Zbawiciela przyniesionego do świątyni jerozolimskiej i uradowali się nim, byli to mężczyzna i kobieta, że byli to starcy oraz że byli to ludzie bogobojni i prawdziwi Boży przyjaciele. To, że Symeon, przedstawiciel mężczyzn, oraz Anna, przedstawicielka kobiet, rozpoznali w małym Jezusie Mesjasza, podkreśla uniwersalizm zbawienia. Św. Ambroży, rozwijając ten wątek, podkreśli nawet, że obdarzenie nas Zbawicielem wysławiała Dziewica Maryja, mężatka Elżbieta oraz wdowa Anna, a więc przedstawicielki wszystkich stanów kobiecych.

Ważne jest również to, że Symeon i Anna byli to ludzie starzy. W ten sposób w ich osobach uradował się z przyjścia Mesjasza lud Starego Przymierza, a raczej wierna Bogu jego duchowa elita, nazywana w Piśmie Świętym resztą Izraela. Ewangelista bardzo podkreślił, że oboje byli to ludzie rozmodleni, którzy całe swoje życie przemienili w służbę Bożą.

O Annie czytamy, że „nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą”.

Dzisiejsza Ewangelia często dawała kaznodziejom okazję do mówienia o wielkim znaczeniu dla Kościoła ludzi starych, którzy nieraz są szczególnie obdarzeni przez Boga darem modlitwy i rozumienia ostatecznych przeznaczeń człowieka. Bo często z nami jest podobnie jak z tymi uczniami, którzy szli do Emaus. Pan Jezus idzie z nami, wchodzi z nami w rozmowę, ale my Go nie poznajemy. Wielu z nas rozpoznaje Jezusa dopiero u kresu swej drogi. To właśnie dlatego ludzie starzy nieraz odkrywają znaczenie pobożności i smak modlitwy. Symeon i Anna są więc jakby wzorem pięknego przeżywania starości, napełniania swojej starości miłością Boga i modlitwą za innych, za tych również, którzy jeszcze nie nauczyli się modlić.
Chrześcijańska mądrość na temat starości powiada nieraz, że tylko ciało się w nas starzeje. Natomiast dusza może właśnie u schyłku życia nabierać tej tężyzny, która się dopełni życiem wiecznym.

Trzeba jednak przyznać, że w chrześcijańskich medytacjach na temat starości można spotkać również spostrzeżenie, że w tym wieku człowiek może się zrobić szczególnie zatwardziały. Starca nawrócić jest tak samo trudno jak obudzić umarłego – powiedział ktoś kiedyś z goryczą.

My jednak zapamiętajmy sobie przede wszystkim tych dwoje bogobojnych starców z dzisiejszej Ewangelii – Symeona i Annę.

O. Jacek Salij OP, Teologia Polityczna, 2013.

TEOLOGIA ŚW. IRENEUSZA, Święty Ireneusz z Lyonu

W „Liście z Cochabamby” jeden z przypisów przypomina słowa świętego Ireneusza: „W swojej nieskończonej miłości Chrystus stał się tym, kim jesteśmy my, abyśmy my stali się w pełni tym, kim jest On.”

Postać świętego Ireneusza do dzisiaj wywołuje zaciekawienie, ponieważ pozwala poznać z bliska świat pierwszych chrześcijan. Urodził się i dorastał w drugim wieku w Smyrnie, mieście leżącym na zachodnim wybrzeżu obecnej Turcji, tam słyszał kazania starego biskupa Polikarpa, ucznia apostoła Jana. Ireneusz sam stał się później drugim biskupem Lyonu.

Ireneusz był jednym z pierwszych myślicieli chrześcijańskich, który usystematyzował swoje idee. Najważniejsze jego teksty, zachowane do naszych czasów, to pięć ksiąg „Przeciw herezjom”. Czytając je, choć jest to lektura trudna, można odczuć, jak mocny nacisk kładzie on na idee, które są ważne i dla nas. W centrum jego wiary tkwi przekonanie, że Bóg niewidzialny, nieznany, Stwórca wszystkiego, tak ukochał człowieka, że stał się istotą ludzką, taką jak my. W Jezusie, przyjmując ludzkie ciało, Bóg chciał się podzielić z każdym człowiekiem własnym życiem wiecznym, a przy tym nasza natura, słaba i pełna sprzeczności, nie została wchłonięta ani unicestwiona, ale przeciwnie, zyskała pełnię. Wszystko dlatego, że odwiecznie zostało nam obiecane życie pełnią w komunii i dzięki komunii z Bogiem.

Ireneusz jest autorem ważnego, wielokrotnie przywoływanego zdania: „Życiem w człowieku jest chwała Boża, życie człowieka jest oglądaniem Boga.”, które można tłumaczyć także jako: „Chwałą Boga jest człowiek żyjący; życie człowieka jest kontemplowaniem Boga” (Przeciw herezjom, księga 4, 20:7). Tym, co sprawia, że myśl Ireneusza jest szczególnie ważna, jest rozumienie pojęcia „życie”. Każdy człowiek pragnie życia w pełni i w prawdzie. Jeśli dziś tak często mówi się o „alienacji” lub o „absurdzie”, to właśnie za sprawą świadomości, że w naszym życiu czegoś istotnego brakuje, że trzeba szukać czegoś ponad albo zamiast przemijających przyjemności społeczeństw konsumpcyjnych. Jesteśmy wezwani, by podjąć życie, które jest po prostu miłością, jaką Bóg chce się z nami dzielić; brat Roger często o tym mówił: „Bóg może dawać tylko swoją miłość”.

Dla Boga, podobnie jak dla nas, miłość jest darem z siebie. Właśnie dlatego dla Ireneusza Boże Narodzenie nie jest tylko piękną opowieścią o narodzinach dziecka, ale przede wszystkim kluczem otwierającym sens życia: „Ten jest powód, dla którego Słowo stało się człowiekiem i Synem Bożym. Dlatego, by człowiek, łącząc się ze Słowem i otrzymując w ten sposób przybrane synostwo, stał się synem Boga.” (Przeciw herezjom, księga 3, 19, 1). Wydaje się to zupełnie niemożliwe. Każda definicja pojęcia „Bóg” podkreśla, że Bóg jest całkowicie inny niż wszystko, co jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Podobnie niemal w każdej definicji istoty ludzkiej mamy wielkie szanse trafić na podkreślenie naszych ograniczeń, naszej słabości i śmiertelności, które stanowią przeszkodę dla wszelkich prób znalezienia sensu życia.

U podstaw myśli Ireneusza znajduje się to zdumiewające twierdzenie świętego Jana: „Słowo stało się ciałem”. Ireneusz wyraził je niemal tymi samymi słowami: „Słowo Boga, Jezus Chrystus, nasz Pan, […] w swojej nieskończonej miłości stał się tym, kim jesteśmy my, abyśmy my stali się w pełni tym, kim jest On.” (Przeciw herezjom, przedmowa do księgi 5). Pierwsi chrześcijanie niemal instynktownie pojmowali jedność wszystkiego. Jako istoty ludzkie w pełni jesteśmy częścią świata materialnego. Wszystko, co istnieje, jest stworzone i utrzymywane przy życiu przez miłość Boga, stwórcę wszystkich rzeczy. Aktu, którym pokonał ogromną przepaść, jaka oddzielała go od fizycznego kosmosu, a który polegał na wprowadzeniu istoty ludzkiej w swoje życie, Bóg nie postanowił nagle – był on u początku planu, jaki wynikał z Jego boskiej miłości. Jesteśmy kochani takimi, jacy jesteśmy, za to, kim możemy się stać w komunii, jaką Bóg nam daje. Czerpiąc ze światła wiecznej miłości Boga, odkrywamy, że naprawdę zostaliśmy stworzeni do życia, jakiego się nie spodziewamy.

Źródło tekstu: taize.fr

ŚWIAT

Pojęcie „świat” (ϰόσμος) w 1 J nie występuje w aspekcie stworzenia, lecz oznacza przestrzeń zagrażającą człowiekowi pod względem moralnym99. Bóg kocha świat jako swoje stworzenie i dlatego posłał swego Syna na świat, który „jest ofiarą przebłagalną za grzechy całego świata (περὶ ὅλου τοῦ ϰόσμου)” (1 J 2,2; por. 4,9.14). Świat jako stworzenie Boga nie jest zły, tylko po upadku człowieka w grzech stał się obszarem, w którym działają siły i pożądliwości niebezpieczne dla człowieka: „pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i samochwalstwo (ἀλαζονεία) życia” (1 J 2,16).
Ludzie żyjący na świecie dzielą się na dwie kategorie: na „dzieci Boga” (1 J 3,1-2.10; 5,2) i na „dzieci diabła” (1 J 3,10), którzy należą do świata. Kryterium podziału stanowi wiara i moralne postępowanie człowieka (1 J 3,10).
Świat dopiero przez niewiarę i złe postępowanie moralne ludzi staje się przestrzenią wrogą Bogu, i miejscem wpływów „Złego” (1 J 5,19). Świat nie rozumie nowej egzystencji chrześcijan jako dzieci Boga, nie zna też Boga jako Ojca dzieci Bożych (1 J 3,1d) i do wierzących odnosi się z nienawiścią (1 J 3,13). Ten obraz świata nie jest jednak trwały, przeminie wraz ze swoimi pożądliwościami, natomiast ci, którzy spełniają wolę Boga, będą żyć na wieki (1 J 2,17). Autor 1 J nie poleca jednak dystansu chrześcijanina do świata, lecz zachęca do przezwyciężenie świata przez wiarę (1 J 5,4-5).

Źródło tekstu: Czerski, PDF.

Radonie, 30 grudnia 2021, 1 J 2, 12-17; Ps 96; Łk 2, 36-40