Heli i synowie

Grupa docelowa: Dorośli Rodzaj nauki: Homilia Tagi: 1 Sm 1, 1 Sm 2, Heli i synowie, Kapłan Heli, Łuk potężnych, Mk 1, Modlitwa Anny, TEDx, Wiktor Zin

Jezus Chrystus – Syn Boży naucza z mocą

„Niepłodna rodzi siedmioro” (1 Sm 2,5). Modlitwa Anny – kobiety pragnącej mieć potomstwo

HOMILIA 1

1. Drugie dno historii Anny i jej modlitwy o syna ma dużo bardziej dramatyczny charakter.

2. Anna żyje w hańbie bezdzietności. Heli, kapłan Boga, ma dwóch synów, którzy haniebnie postępują. A wszystko to jest obrazem relacji między Bogiem a Izraelem w tych trudnych czasach.

3. Kult Boży upada, ludzie odwracają się od Pana, klęski, odstępstwa, moralny rozkład, walki między rodami Izraela.

4. I w tym wszystkim bezgłośna modlitwa o błogosławieństwa, wytrwała, której w końcu Bóg wysłuchuje.

5. I On jeden wie, ile wielkich rzeczy rozpoczęło się od tej cichej modlitwy. Ile potężnych łuków się połamało, ilu słabych mocą przepasałeś. Tobie niech będzie chwała.

Radonie, 11 stycznia 2022, 1 Sm 1,9-20; pieśń: 1 Sm 2,1.4-8; Mk 1,21-28

HOMILIA 2

1. Trzeba oddać szacunek uczonym w Piśmie, uczonym w Prawie. Znają Biblię, rozumieją jej tekst, wiedzą potrafią się dzielić z innymi, są dobrzy w komentowaniu słowa Bożego. Lecz gdy pojawia się Jezus Chrystus – Słowo wcielone, sytuacja zmienia się radykalnie.

2. „Uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie”. Jak pokazać różnicę między dwoma sposobami nauczania? Można przygotować wykład, znakomity, z multimediami, na jakiejś uznanej na świecie imprezie. Taki wykład może odmienić sposób widzenia słuchacza na zawsze.

3. Nikt jednak nie dorówna Panu prof. Wiktorowi Zinowi i jego programom pt. „Piórkiem i węglem”. On wręcz „stwarzał” architekturę, o której opowiadał w swoich programach.

4. Tak właśnie – można powiedzieć w przenośni – przemawiał i działał Jezus, tak działa do dzisiaj, abyśmy mogli cieszyć się Jego pomocą.

Radonie, 9 stycznia 2024, 1 Sm 1,9-20; pieśń: 1 Sm 2,1.4-8; Mk 1,21-28

LEKTURA DODATKOWA

Słowa, które nie mają mocy, przemijają bardzo szybko i nic po nich nie zostaje. A czasem jedno, niepozornie słowo wypowiedziane z miłością, może uwolnić nas, nadać naszemu życiu sens i smak.

Gdy uczniowie wraz z Jezusem przybyli do Kafarnaum, Jezus „wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie” (Mk 1,21-22).

Gdy Jezus nauczał w synagodze w Kafarnaum, słuchający Go Żydzi byli zdumieni. Przyczyną tego zdumienia nie była treść kazania, lecz moc, z jaką Jezus przemawiał. Aby przemawiać z mocą nie wystarczy podniesiony głos. Nie wystarczą chwyty retoryczne. Chociaż poruszające przykłady bardziej docierają do słuchaczy, to jednak nie one nadają moc słowom.

Pewien kaznodzieja zapytał kiedyś znanego aktora Anthony’ego Quinna: Jak to jest, że gdy wy aktorzy mówicie, ludzie słuchają was z zainteresowaniem, a nam jest tak trudno przyciągnąć uwagę słuchaczy? W odpowiedzi usłyszał: Bo my mówimy o rzeczach zmyślonych tak, jakby były prawdziwe, a wy mówicie o tym, co prawdziwe tak, jakby było zmyślone.

Niezłomna wiara kaznodziei, że mówi rzeczy prawdziwe i skuteczne, przekazywanie wiernym tego, co sam doświadczył, co widział, co słyszał i czego dotykał, sprawia, że słowa nabierają mocy. Nie dotyczy to tylko księży wyjaśniających słowa Pisma Świętego. Każdy, kto mówi pod wpływem miłości, której doświadczył i która do dzisiaj powiększa mu serce. Każdy, kto z przejęciem opowiada o tym co widział pięknego i jakie budujące słowa słyszał, czego doświadczył, nawet jeśli mówi o sprawach trudnych i wymagających, to ma władzę nad słuchającym. O czym mógł opowiadać w synagodze Jezus? W Ewangelii według św. Jana Jezus tłumaczy: „Głoszę to, co widziałem u mego Ojca” (J 8,38).

Podczas, gdy Jezus głosił z mocą, odezwał się człowiek zniewolony, który tak przywykł do swojego zniewolenia, że zaczął głośno protestować. Tak reaguje człowiek zniewolony, gdy słyszy słowa prawdy. A słowa prawdy mówią jedno, i to zdecydowanie, że zło, które zniewala człowieka, nie może się ostać w obliczu Bożej miłości. Jezus tej miłości doświadczył, On ją widział u swojego Ojca i teraz o niej opowiada. Nie ma silniejszej broni niż świadectwo miłości.

Nie zapomnę słów mojego ojca, gdy odbierał mnie z aresztu jako 17-letniego przestępcę. To nie było długie kazanie. To było jedno proste zdanie, ale tato wypowiedział je z tak wielką troską i miłością, że aż ciarki przeszły mi po plecach. Zjechał na pobocze, zatrzymał samochód i zapytał: Synu, co powiemy matce? I wyobraźcie sobie, że te słowa zmieniły moje życie. Żaden egzorcyzm nie uczyniłby tego, co uczyniły te słowa wypowiedziane przez mojego tatę ateistę. Miłość jest lekarstwem na wszelkie zło, miłość leczy wszystkie choroby i nadaje życiu sens.

Skuteczność słów wypowiadanych z mocą, prędzej czy później potwierdzą znaki. Słuchający czegoś doświadcza, czasem burzy się i nie może zasnąć w nocy, to słowo zaprząta mu myśli, albo umacnia w dobrym. Słowa mojego ojca prześladowały mnie, jak zapewne słowa Jezusa prześladowały bogatego młodzieńca, który nie mógł się zdecydować, czy pójść za Chrystusem czy nie. Słowo wypowiedziane z miłością staje się źródłem szlachetnych decyzji, staje się źródłem gestów miłości i poświęcenia. Wypowiedziane z mocą przynosi zawsze efekt. Jeśli nie przynosi go, to mamy do czynienia z nieskutecznym umoralnianiem, z próżnym gadaniem lub – posługując się słowami Pawła Apostoła – z babskimi baśniami.

Módlcie się za nas księży, aby nasza mowa była skuteczna, abyśmy przepowiadali Dobrą Nowinę z mocą. I pamiętajcie, że wasze słowa, wypowiedziane z miłością, choćby nie wiem jak proste były, mogą niejednemu człowiekowi zmienić życie.

Homilia wygłoszona 28 stycznia 2024 r. w Parafii pw. Św. Szczepana w Warszawie. ŹRÓDŁO: JEZUICI.PL, STYCZEŃ 2026.

 

Scena, o której mówi dzisiejsza Ewangelia, rozgrywa się w synagodze w Kafarnaum. Słuchacze od samego początku zauważają różnice w nauczaniu Jezusa: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie, pisze Ewangelista. Musimy sobie uświadomić, że uwaga ta pojawia się jeszcze przed dokonaniem przez Jezusa pierwszego cudu. Co takiego innego było w tym nauczaniu? Uczeni w Piśmie byli specjalistami od nauczania, teologami, komentatorami Biblii, wykwalifikowanymi interpretatorami Prawa. Moglibyśmy powiedzieć, że odwoływali się do wiedzy, którą zdobyli. Podstawowa różnica między nimi a Jezusem pojawia się na płaszczyźnie świadectwa, doświadczenia i spotkania z Bogiem żywym, obecnym w życiu ludzkim. Czy te doświadczenia były obce uczonym w Piśmie? Tego nie wiemy. Ale wiemy, że nie potrafili się nimi dzielić z innymi. Tę różnicę od razu wyczuli słuchacze.

W głoszonym przez Jezusa słowie była wyczuwana nadzieja. Słowo głoszone przez uczonych w Piśmie było trudne do wypełnienia, postrzegane jako coś zewnętrznego, przeżywane jako ciężar nie do uniesienia. Wypełniane nie przynosiło umocnienia i radości (trudno przecież wypełnić wszystko w stu procentach). Słuchacze Jezusa dostrzegali żywą relację z Bogiem. Odkrywali, że Bóg pragnie spotkania z człowiekiem, a Prawo ma pomóc w realizacji tego spotkania. Tym sposobem stawało się ono czymś wewnętrznym, pomagającym w realizacji celu.

W dalszej części Ewangelista jakby chciał dać wsparcie tym, którzy jeszcze nie potrafią opowiedzieć się po stronie poszukiwania żywej relacji do Boga. Święty Marek pokazuje, że Słowo Boże jest skuteczne, pełne mocy, a Bóg działa tu i teraz. Gdy czytamy Ewangelię, możemy myśleć, że łatwiej było wierzyć ludziom żyjącym w czasach Jezusa, bo znaki mocy Bożej były bardziej spektakularne. Ewangelia jednak wyraźnie nam podpowiada, że skoro Jezus przyjął taki sposób objawiania królestwa Bożego kiedyś, to również w podobny sposób objawia je dzisiaj. Dlatego prosimy: Dotknij Panie moich oczu, abym przejrzał.

Źródło: jezuici.pl, styczeń 2026.